• Nowości
  • Polecamy

Wyniki konkursów

Konkurs "Sowa mądra głowa"

Konkursy "Sowi las" i "Sówka mądra główka"

Metody badań i ochrony sów (red. R. Mikusek)
"Metody badań i ochrony sów"
(red. R. Mikusek)
do nabycia w siedzibie
Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych


Free PageRank Checker


Witrynę odwiedziło: osób

Czynna ochrona sów


Równowaga między ofiarą a drapieżcą w przyrodzie podlega ciągłym wahaniom, dodatkowo potęgowanym przez znaczną presję człowieka. Również chroniąc jakiś gatunek lub grupę gatunków, możemy doprowadzić do zachwiania tej zwykle dynamicznej równowagi. Powiązania te są bardzo skomplikowane: np. chroniąc puchacza możemy szkodzić lęgom sokoła wędrownego czy bielika, chroniona uszatka błotna może powodować straty w lęgach równie cennych z punktu widzenia ochrony przyrody błotniaków i na odwrót. Przykłady można mnożyć. Podstawą wszelkich działań ochronnych powinno być rozpoznanie sytuacji, a więc próba znalezienia odpowiedzi na kilka pytań: Czy gatunek wymaga czynnej ochrony? Czy jest zagrożony lokalnie lub w większej skali? Czy i jak możemy mu pomóc? Czy zamierzony sposób ochrony eliminuje przyczynę jego zagrożenia? Czy wzrost jego liczebności nie zagrozi innym, np. chronionym gatunkom? Czasami ochrona wymaga kompleksowego podejścia, jednoczesnego stosowania dwu lub więcej form jak np. w przypadku płomykówki, gdzie oprócz wieszania skrzyń lęgowych nie mniej ważne jest budowanie świadomości społecznej.
Ochronę czynną sów w Polsce prowadziło kilka organizacji pozarządowych, skupiając się głównie na zapewnieniu miejsc do lęgów dla płomykówki (Bocian, Lubuski Klub Przyrodników, PTOP, pro-Natura), uszatki (PTOP, Bocian), wyjątkowo pójdźki (PTOP, pro-Natura) i puchacza (KOO). Warto skorzystać z doświadczeń tych organizacji i skontaktować się z nimi przy planowaniu działań ochronnych.

Sztuczne miejsca lęgowe
Sztuczne miejsca lęgowe tworzymy tam, gdzie jesteśmy pewni, że występuje deficyt odpowiednich miejsc do złożenia jaj lub gdzie te już funkcjonujące, nie są wystarczająco bezpieczne. Warto wspomnieć, że w ten sposób stworzone przez nas stanowiska mogą zostać zajęte przez całkiem inne gatunki zwierząt (np. osy, popielicowate, pustułki itd.) lub też przez sowy, ale w innym celu, niż odbycie lęgu (miejsce spoczynku, spiżarnia). Choć efekt może być niezamierzony, to jest również sukcesem(!). W przypadku większych gatunków sów, takich jak puszczyk mszarny, uralski i puchacz, działania ochronne (sztuczne miejsca lęgowe, reintrodukcja), powinny być poprzedzone dokładnym rekonesansem i skonsultowane z doświadczonymi specjalistami. Wzrost liczebności tych gatunków sów na określonym obszarze może zachwiać równowagą i zagrozić innym, rzadkim ptakom (np. dużym szponiastym, bocianowi czarnemu, mniejszym sowom).


Reintrodukcja
Reintrodukcja, czyli sztuczne wprowadzanie gatunku na stanowiska dawniej zajmowane, wymaga wcześniejszego, dokładnego rozpoznania i mocnych podstaw. Nie ma sensu wprowadzać gatunku, jeśli nie upewnimy się, iż wyginął na danym stanowisku, zanim nie poznamy przyczyn jego wyginięcia, gdy nie są wyeliminowane czynniki, które na to wpłynęły. Także reintrodukcja na terenach, gdzie populacja zasilana jest przez ptaki lęgnące się w naturze, pozbawiona jest sensu. Reintrodukcja jest trudna i kosztowna i jest właściwie ostatnią metodą pomocy zagrożonemu gatunkowi. W przypadku sów, przy obecnej ich sytuacji na terenie naszego kraju, nie ma podstaw, aby w stosunku do któregokolwiek gatunku zastosować tego rodzaju metodę ochrony.


Romuald Mikusek



Sponsorzy projektu

Projekt dofinansowano ze środków:

Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

oraz
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie